Migrena to nie „zwykły ból głowy”. Osoby cierpiące na ból migrenowy nie mogą pracować, zajmować się dziećmi, prowadzić domu czy realizować codziennych obowiązków. Skala konsekwencji tej choroby jest ogromna.
– Migrena to choroba, którą cechuje oprócz bólu głowy, również szereg dodatkowych objawów, w tym objawów autonomicznych, takich jak nudności, wymioty, nadwrażliwość na dźwięki, na światło, na zapachy. Ból głowy jest najczęściej silny lub bardzo silny, ma charakter pulsujący, tętniący, a gdy pacjent wykonuje aktywność ruchową, fizyczną, to ból i objawy towarzyszące się nasilają i powodują niepełnosprawność pacjenta. Ta niepełnosprawność dotyczy aktywności i pracy fizycznej, ale także pracy umysłowej, bo pacjent nie może się na niczym skupić, a jedyne o czym może myśleć, to żeby zasnąć i nie mieć żadnego kontaktu ze światem – mówi prof. UMed dr hab. n. med. Jacek Rożniecki, Kierownik Kliniki Neurologii, Udarów Mózgu i Neurorehailitacji Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Past-Prezes Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy.
12 września obchodzony był Europejski Dzień Migreny. To choroba, która jest wyzwaniem zdrowotnym, społecznym i gospodarczym. Według raportu WifOR społeczno-ekonomiczny koszt migreny w Polsce przekracza 56 mld zł rocznie, co odpowiada ok. 1,55% polskiego PKB. 72% tego obciążenia wynika z występowania choroby u kobiet, bo migrena występuje trzykrotnie częściej u kobiet niż u mężczyzn. Największe obciążenie chorobą przypada na lata największej aktywności zawodowej i rodzinnej. Raport WifOR pokazuje, że największa część kosztów migreny wiąże się z utraconą produktywnością. To dlatego migreny nie należy postrzegać wyłącznie jako problemu medycznego. Jednocześnie część kosztów pozostaje całkowicie niewidoczna: to praca wykonywana w domu, której pacjenci nie są w stanie wykonać podczas napadu, oraz obowiązki przejmowane przez członków rodziny. Skala obciążenia społeczno-ekonomicznego migreną jest porównywalna z obciążeniem związanym z cukrzycą, a w niektórych analizach, w zakresie utraconej produktywności zawodowej, przewyższa obciążenie wynikające z chorób sercowo-naczyniowych. Dlatego skuteczniejsze leczenie migreny powinno być postrzegane nie tylko jako wydatek systemu ochrony zdrowia, ale jako inwestycja w zdrowie kobiet, aktywność zawodową i gospodarkę.
Skuteczne leczenie pozwala pacjentom na normalne funkcjonowanie
Odpowiednio dobrane i nowoczesne leczenie może ograniczać częstość i nasilenie napadów oraz pozwalać pacjentom na powrót do normalnego funkcjonowania. Dlatego jednym z ważnych elementów odpowiedzi na rosnące obciążenie migreną powinien być szerszy dostęp do nowoczesnych, skutecznych i dobrze tolerowanych terapii. Szczególne znaczenie ma możliwość korzystania z leczenia w ramach refundacji aptecznej, bez konieczności kierowania wszystkich pacjentów wymagających nowoczesnego leczenia do programu lekowego.
– Program lekowy, który funkcjonuje w Polsce od 3 lat, ma pewnie ograniczenia. To jedyny program, który jest ograniczony czasowo i pacjenci mogą się w nim leczyć tylko 2 razy po roku, łącznie maksymalnie przez 2 lata. W tej chwili korzysta z niego 1400 pacjentów z migreną przewlekłą – najcięższą formą migreny z bardzo licznymi napadami. To zdecydowanie zbyt mała liczba w stosunku do grupy potrzebujących. Dobrze by było po pierwsze wydłużyć ten program lekowy albo w ogóle nie limitować go czasowo, a po drugie, aby nowe leki w postaci tabletek zarejestrowane w leczeniu migreny przewlekłej, a może nawet leki przyjmowane przez pacjentów samodzielnie za pomocą autowstrzykiwacza, były dostępne w sprzedaży aptecznej. Oczywiście trzeba by było uwarunkować to specjalistycznym monitorowaniem terapii pacjenta, odpowiednią dokumentacją medyczną, a przede wszystkim, że pacjent spełnia kryteria migreny przewlekłej, a starsze, klasyczne leki profilaktyczne okazały się nieskuteczne, źle tolerowane lub przeciwwskazane. Takie rozwiązanie byłoby racjonalne, mniej kosztochłonne i zapewniłoby łatwiejszy dostęp do terapii dla pacjenta – wyjaśnia prof. Jacek Rożniecki.